Smaki Macedonii po referendum

Kolejną podróż służbową do Skopje postanowiłem odbyć pod znakiem macedońskiej kuchni i referendum w sprawie zmiany nazwy kraju oraz dalszej integracji europejskiej i wstąpienia w szeregi NATO.

 

Referendum odbyło się 30 września 2018 roku, a rząd pytał obywateli czy są za członkostwem w Unii Europejskiej i NATO, akceptując jednocześnie umowę między Republiką Macedonii i Republiką Grecką. I tu pojawia się pierwszy problem. Rozmawiałem z wieloma Macedończykami na temat referendum i każdy miał inną wizję przyszłości kraju. Jedni są za wstąpieniem do Unii i NATO oraz akceptują wymuszoną przez Grecję zmianę nazwy. Inni pod żadnym pozorem nazwy swojego kraju zmieniać nie chcą gdyż traktują ją jako część swojej tożsamości, jednak chcieliby aby Macedonia przystąpiła do społeczności międzynarodowej. Jeszcze inni nie chcą wstąpić ani do Unii, ani do NATO. Tutaj powodem takiej postawy jest brak wiary w Unię, która jak twierdzą obiecuje już pomoc w rozwoju ich kraju od wielu lat jednak nic się w tej kwestii nie zmienia. Jeżeli chodzi natomiast o NATO głównie kojarzą je z wojną w Bośni i Harcegowinie oraz wojną domową w Kosowie. Pojawiają się też głosy za członkostwem w Unii i przeciwko NATO. Takie skrajne opinie słyszałem na ulicach Skopje, rozmawiając z jego mieszkańcami. Biorąc jednak pod uwagę zróżnicowanie etniczne, narodowościowe i religijne w Macedonii nie ma się czemu dziwić.

Kolejnym problemem jest emigracja. Niektóre źródła podaję że nawet 1/4 Macedończyków z wyższym wykształceniem mieszka poza krajem. Szacunkowo przyjmuje się że 600 000 – 800 000 obywateli jest na emigracji. Na listach wyborczych zarejestrowanych jest 1 806 336 obywateli, a do wyborów poszło 36,89% uprawnionych. Nikt nie bierze jednak pod uwagę tych, którzy wyjechali.  Naturalnie mogli oni głosować w ambasadach, ale siłą rzeczy frekwencja będzie znacznie niższa niż w kraju. Wśród tych, którzy uczestniczyli w referendum widać wyraźnie chęć integracji i silne dążenie do rozwoju przy wsparciu społeczności międzynarodowej. W sytuacji jednak gdy referendum zostało uznane za nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji to parlament zdecyduje większością 2/3 głosów o zmianie nazwy państwa. A to jedyny sposób aby Grecy przestali blokować Macedończyków na arenie międzynarodowej.

 

 

Ci którzy wyjeżdżają służbowo doskonale wiedzą z czym wiążą się takie podróże. Pobudka w środku nocy, transport na lotnisko, czekanie, lot, transport i później całodniowe spotkania. Czasem dopiero po wypełnieniu swoich obowiązków można udać się na zasłużony obiad. W przypadku Macedonii warto poczekać. Jagnięcina, baranina, wołowina, gołąbki Sarmi, Turli Tava, Selsko Meso, wyśmienite sery i świeże warzywa. Kuchnia macedońska to typowa mięsna kuchnia bałkańska z naturalnych składników. Po całym dniu w biegu to pokarm nie tylko dla ciała, ale też dla duszy.  Na deser natomiast Kadaif z kawą, której Macedończycy są wielkimi miłośnikami. Zarówno nasączony syropem serowy placek, jak i kawa to spuścizna Imperium Otomańskiego.

 

 

Jeżeli natomiast udamy w się przez Kamienny most w okolice tzw. Starego bazaru to oprócz uczty dla podniebienia możemy podziwiać wspaniałą architekturę, zarówno osmańską jak i bizantyjską. Wąskie uliczki i zakamarki w których czekają na nas instalacje artystyczne, występy czy klimatyczna muzyka.  Spacerując możemy podziwiać sklepy z rękodziełem, wyroby z pereł ochrydzkich, czy sklepiki z tekstyliami. Zupełnie jakbyśmy przenieśli się w czasie do XII wieku, kiedy to według najwcześniejszych znanych źródeł powstała tu dzielnica kupiecka. Niesamowita atmosfera, zwłaszcza nocą sprawia, że nikną problemy Macedończyków i można zapomnieć o ich trudnej przeszłości choć na chwilę. A wszystko to u podnóża ruin twierdzy Kale najprawdopodobniej pochodzącej z XI w.n.e. Twierdzy którą Macedończycy próbują odbudować od roku 2006. Podobnie zresztą jak i swój piękny kraj.